Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tianko Hirayama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tianko Hirayama. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2014

Hirayama do Ohayashiego



PROFIL | STATYSTYKI OPOWIADANIA
- Nooo to jesteśmyyy! - Osamu uśmiechnął się niewinnie, po czym otworzył drzwi.
- Tak, jesteśmy. Teraz tylko znajdź "ce" trzynaście.
- Trzynaaaście, trzynaście, trzyyynaście? - mruczał Osamu sprawdzając numerki na kolejnych drzwiach. W końcu dotarł pod te właściwe. - To tutaj, Tianko-chan.
Zawahałam się, zanim pociągnęłam za klamkę. Kurczę, czy ja wczoraj sprzątałam? A może mi się to śniło. Rany, żeby tylko wszystko nie leżało na podłodze. 
- Nie przestrasz się bałaganu - rzuciłam niechętnie w stronę Ohayashiego.
Tak jak myślałam. Moje wczorajsze sprzątanie było tylko snem. Wparowałam szybko do sypialni, żeby podnieść z podłogi przynajmniej bieliznę. Zaniosłam kilka rzeczy do łazienki, zanim Osamu zdążył rozejrzeć się po pierwszym pokoju. 
- Co to za bałagan, Tian, skoro nie ma tu nawet starych kanapek? - zwrócił się do mnie, gdy wróciłam do głównego pomieszczenia.
- Mogłoby być lepiej - odparłam. - Osamu? Nie poczekałbyś chwilkę? Ja tylko...
- Tak, tak! Rób sobie co chcesz, poobserwuję twoją kolekcję łyżeczek. Może masz tu klona Trebli?
Wyciągnęłam więc z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Chciałam wziąć szybki prysznic przed wyjściem. 
Rozebrałam się i weszłam pod strumień przyjemnie ciepłej wody. Mogłabym stać pod prysznicem w nieskończoność, ale, niestety, czekał na mnie Ohayashi. Spłukałam więc pianę i wyszłam na zimne kafelki. Wytarłam się dokładnie i zaczęłam ubierać. Gdzie moja koszulka? Musiała upaść na ziemię.
- Tiaaaan! Nie masz jednak klona Trebli. Tiaaan! Gdzie ty jesteś? - usłyszałam za drzwiami głos Osamu. 
- Poczekaj, już zaraz... - nie dokończyłam. Chłopak własnie otworzył drzwi.
Osamu stanął jak wryty.
- Co ty robisz?! Wyjdź! - krzyknęłam i zakryłam się koszulką. 
Ohayashi, tak jak przed chwilą stał, tak teraz leżał na ziemi.
Włożyłam szybko koszulkę i bojówki.
Dobrze, że zanim wszedł, zdążyłam chociaż założyć bieliznę...
Zanotować: Nie brać prysznica, gdy ktoś jest w mieszkaniu. Albo po prostu przekręcić zamek w drzwiach...

<Osamu? Nie umieraj :c> 

niedziela, 7 grudnia 2014

Tianko do Osamu

PROFIL | STATYSTYKI OPOWIADANIA
- Tak się wzruszyłaś, że aż zachciało ci się płakać? - spytał Osamu, a w jego głosie można było poznać delikatną nutę uśmiechu. - Naprawdę to doceniam - dodał niewinnie.
Zamrugałam zaskoczona, gdy chłopak pojawił się tuż przede mną. Sporo zmienił się od czasu, gdy widziałam go po raz ostatni. Nachylił się nade mną ze swoim typowym, zadumanym wyrazem twarzy. 
- Zmieniłaś się, Tianko-chan. Coś w tobie jest nie tak. Nie wiem tylko co. - Prawy kącik ust drgnął mi lekko do góry. Osamu obchodził mnie teraz dookoła. O rany! Jak ja teraz musiałam wyglądać! To się nazywa spotkanie po latach! Przetarłam nadgarstkiem oczy. Z pewnością wyglądałam jak małe dziecko, niewiedzące do końca co się dzieje na świecie i na czym to wszystko polega. 
- Nieważne, nieważne! Może później to rozgryzę! - wykrzyknął i złapał mnie za wilgotny od ostatnich łez nadgarstek. Rzucił się biegiem w kierunku drzwi wejściowych, ciągnąc mnie za sobą.
Ale... Moja torba została w sali... I chyba wypadły mi słuchawki jak wstawałam... Trener to pewnie zobaczył... Poza tym, dość długo mnie już nie ma... Jak ja wrócę z powrotem do klasy?
- Zatrzymaj się! Co ty...! - krzyknęłam, gdy uświadomiłam sobie, że nadal targa mnie za sobą. Zatrzymał się, nieco osłupiały.
- Nie poznajesz mnie? Ha?! To ja, Osamu! - Zamrugałam. Muszę wrócić po torbę. - Ten Osamu! - przekrzywił głowę.  - Osamu Ohayashi... - dodał niepewnie. No tak, wiem, ale... co ja powiem trenerowi, gdy spyta się, czemu mnie tak długo nie było?
- Pomarańczowy generał armii jednorożców! - wykrzyknął i podrapał się po głowie. - Mam... mam nawet Treblę... - uśmiechnął się niepewnie, po czym wyjął z kieszeni srebrną łyżeczkę i podrzucił ją dwa razy. - Pamiętam tą łyżkę. Tak, to musiał być on, teraz już nie miałam żadnych, ale to żadnych wątpliwości. O! Jednak mam słuchawki! Zaczepiły mi się o spodnie!
- Huh? Wybacz, wybacz, z kimś cię pomyliłem! - znów popatrzyłam na Osamu. - Ale wiesz, macie bardzo podobne imiona, więc... Tak tylko pomyślałem... No nic. Ale jak masz trochę soku pomarańczowego, to z pewnością nie pogardzę! - uniósł rękę w pożegnalnym geście i ruszył w stronę budynków mieszkalnych.
Co ja wyprawiam?!
- Eh... Osamu...? - Chłopak stanął w miejscu i wyprostował się. - Ja.. no... ten... gomene. Nie, nie pomyliłeś mnie z nikim.Ohayashi odwrócił się, a w jego oczach ujrzałam malutkie iskierki. - Ja... Poczekaj na mnie tutaj. Zaraz wracam.
W połowie drogi do sali treningowej zadzwonił dzwonek. Nie patrząc na trenera przeszłam przez całą salę i zgarnęłam rzeczy do torby. Chyba chciał do mnie podejść, ale któryś z uczniów uniemożliwił mu to, dręcząc go pytaniami dotyczącymi wykładu. Uff. Pognałam szybko w stronę Osamu. Zobaczyłam go siedzącego na środku korytarza.
- Chodź - rzuciłam w jego stronę i skierowałam się ku drzwiom wyjściowym. Chłopak szybko wstał i dorównał mi kroku. - Nie wytrzymam drugiego bloku zajęć - westchnęłam. - To chyba dobra pora na moje pierwsze wagary...
- Pierwsze wagary?! - zdziwił się Osamu. - I nie zwariowałaś przez te dziewiętnaście lat? Wiem! To własnie to się w tobie zmieniło! Nie... To miało być coś z wyglądem... Nie podpowiadaj! Sam zgadnę! 
- Gomene, Osamu, że tak zareagowałam. No wiesz, pamiętasz tą ostatnią misję?
- Skoro to Twoje pierwsze wagary, Tianko-chan, muszą być godne zapamiętania! Proszę, Tianko-chan, chodźmy do miasta! - Uśmiechnęłam się. Ohayashi miał niezwykły talent do nie poruszania i nie kontynuowania niewygodnych tematów. Stwierdziłam, że w sumie to przyda mi się jego towarzystwo, może w końcu zapomnę o problemach?
- Dobrze, ale muszę wstąpić na chwilę do mieszkania, żeby wziąć pieniądze.
- Tak! Kyaa! Wagary z Tianko-chan!

<Osamu :')>

piątek, 5 grudnia 2014

Tianko do Osamu


PROFIL | STATYSTYKI | OPOWIADANIA
Pośpiesznie spakowałam podręczną torbę i pobiegłam na trening. Spóźnię się, spóźnię. Kurde, czy te sekundy nie mogłyby płynąć choć trochę wolniej?! Co ja teraz mam?! Samoobronę? Uff... Weszłam do sali tuż przed trenerem i usiadłam w trzeciej ławce od tyłu, pod oknem. Teoria - coś czego nienawidzę najbardziej na świecie. Szkoda, że cała pierwsza klasa składa się w większości z teorii. Wyjęłam zeszyt do notatek, długopis i mp3, po czym przełożyłam jedną słuchawkę pod bluzą i włączyłam muzykę. Trener właśnie rozpoczynał monolog. Mówił coś o teoretycznych unikach przed mieczem. Zaczęłam więc bazgrać w zeszycie, udając, że robię notatki. Wiele się zmieniło przez ostatnie kilka lat. Już nie byłam taką pilną wzorową uczennicą jak w gimnazjum.
- ...a więc wystarczy tylko uderzyć pod odpowiednik kątem, by pozbawić przeciwnika broni. - Usłyszałam jednym uchem, podczas gdy drugie było skupione na słuchaniu mojej ulubionej piosenki.
Na kartce powstała już pokaźna liczba różnorakich szlaczków i kwiatków, ale trening zdawał się nie mieć końca. Teraz, dla odmiany, sekundy mogłyby płynąć nieco szybciej. Znudzona następną piosenką, postanowiłam zaryzykować i nieco wysunąć odtwarzacz z kieszeni. Nie. Nie. Następna. Rany, co ja mam na tej empetrójce? Kolejna. Nie. AH! Podskoczyłam na krześle, gdy na mojej ławce wylądowała papierowa kulka. Ale się wystraszyłam...Wsunęłam odtwarzacz z powrotem do kieszeni i ściągnęłam słuchawkę, by schowała się pod bluzą. Na całe szczęście trener nie obserwował mnie, tylko kogoś siedzącego za mną. W razie czego przykryłam kulkę ręką.
- Przepraszam...  - trener zwrócił się do osoby, którą obserwował. Nie odwróciłam się, bo wypadłyby mi słuchawki. - No proszę. Cofasz się w rozwoju, Ohayashi? Wierzę, że byłeś już w drugiej klasie. 
Zamarłam.
Nie.
Jak?!
- Ah... Czyżbym pomylił klasy?! - Ten głos.
Nie ma mowy o pomyłce.
Trener wywrócił oczami i wskazał dłonią na drzwi. Krzesło się odsunęło. 
- Miłego dnia wszystkim! - krzyknął Osamu i wyszedł z klasy.
Trener kontynuował przerwany monolog, ale ja już nawet nie udawałam, że go słucham. Rozwinęłam papierową kulkę. Nie mam mowy o pomyłce, nikt tak nie bazgrze. Uśmiechnęłam się w duchu, wspominając ten pierwszy liścik w gimnazjum.

"Deja Vu? Nadal wisisz mi karton soku" głosił napis na karteczce.

Jak on mnie poznał? Fakt. Imię. Ale? Przecież tyle osób mogło się tak nazywać. I jakim cudem się tu znalazł? Czy to w ogóle możliwe, żebyśmy oboje przeprowadzili się w to samo miejsce?!
- ...co pani o tym sądzi, panno Hirayama? - Dotarł do mnie głos trenera. Nie mógł spytać, wtedy gdy słuchałam?!
- Ja... Gomene... Czy ja mogę wyjść do toalety? - Zrobiłam się cała czerwona. 
- Dobrze - odburknął niechętnie, a ja wystrzeliłam z sali jak z procy, mnąc w pięści liścik. 

Usiadłam na podłodze pod kaloryferem i schowałam twarz w dłoniach. Miałam teraz w głowie pełno sprzecznych uczuć. Z jednej strony miło było znaleźć tu kogoś, kogo znałam wcześniej, ale z drugiej... Widok Ohayashiego przypomniał mi moją ostatnią misję w akademii. Wzdrygnęłam się, gdy przed moimi oczami przewinęła się fala koszmarów, które śnią mi się od tamtego dnia. Gdy już myślałam, że udało mi się odciąć od poprzedniego życia, wróciło nagle, niespodziewanie. ŁUP. I koniec marnych nadziei, że może kiedyś jednak zapomnę. 
Cóż. Trzeba wracać. Obmyłam twarz zimną wodą i powoli ruszyłam ku sali treningowej. Jeszcze zanim pociągnęłam za klamkę przetarłam twarz i poprawiłam koszulkę. Klasa nie mogła zobaczyć mnie w takim stanie. 
- Tianko-chaaan! - Usłyszałam w ostatniej chwili.
Nie, nie mogę.
Wybuchnęłam płaczem. Łzy spływały mi po policzkach.
Nie wiem czemu. To po prostu było dla mnie zbyt dużo.

<Osamu? :O>


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Hirayama do Soshitsu

Trzask. Drzwi zamknęły się, a ja odetchnęłam z ulgą. Chociaż dwadzieścia minut spokoju. Wyciągnęłam z szafy T-shirt i szare bojówki i poszłam do łazienki się przebrać. Nie mogłam przecież iść na misję w dżinsach. Zrobiłam kilka kanapek z szynką i włożyłam je do niedużego podręcznego plecaka. Z szafki wyciągnęłam też małą butelkę wody mineralnej, paczkę chusteczek, latarkę i apteczkę.
- Co by tu jeszcze... - mruczałam sama do siebie. Związałam włosy w warkocz, który był nieco wygodniejszy niż wysoki kucyk. - No tak! - przeraziłam się własną głupotą, gdy przypomniałam sobie, że wypadałoby jeszcze wziąć ze sobą jakąś broń. Kilka strzał. Łuk. Plecak. To chyba wszystko. Zarzuciłam kurtkę, wyszłam z domu i odetchnęłam rześkim, wieczornym powietrzem. Zauważyłam sylwetkę Soshitsu.
- Niezwykle punktualny. Dwadzieścia minut. Równiuteńko - bąknął pod nosem.
- No to ruszamy - w jednej chwili przeszła mi cała złość. Byłam chyba strasznie podekscytowana pierwszą misją. - No! Nie przejmuj się tak! Na pewno pójdzie nam doskonale! - rzuciłam w stronę towarzysza, a ten delikatnie się uśmiechnął. - Trzymaj chusteczki.
Takotsubo wyjął jedną i polizał ją. Dopiero po chwili wydmuchał w nią noc. No nic. Postanowiłam nie przejmować się jego zachowaniem.

Szliśmy niezbyt szybkim krokiem w stronę miasta. Droga była długa, a my nie mieliśmy ani czasu, ani żadnego środka transportu, ale postanowiliśmy nie marnować sił. Widać było, że Soshitsu bardzo niepokoił się misją. Co aż tak bardzo go trapiło?
- Ekhm... - odchrząknęłam. - Soshitsu? Wszystko w porządku?

<Sosu? Przepraszam, że tak krótko i marnie, obiecuję poprawę w przyszłym opo >_< >

wtorek, 25 listopada 2014

Hirayama do Sosa

- Uważaj! Poparzysz się! - krzyknęłam, ale Soshitsu nie zwrócił na mnie najmniejszej uwagi. Pił, jakby woda nie była wrząca, tylko letnia. Sięgnęłam po drugi kubek i wlałam do niego resztę wody. Nie udało mi się napełnić całego naczynia, ale lepsze to niż nic. Sięgnęłam po moją ulubioną herbatę w torebkach, schowaną na końcu szafki.
- Nie chcę być niemiła, ale...
- Ciiii - przerwał mi nieproszony gość.
- No wiesz, to jednak moje mieszkanie i...
- Ciiii!
- Czy mógłbyś wyjść?! - podniosłam nieco głos. Takotsubo już mnie denerwował.
- Mógłbym. - Uśmiechnął się zadziornie. - Ale czy muszę?
Odstawiłam kubek tak gwałtownie, że odrobina wrzątku prysnęła mi na dłoń.
- Ał! - syknęłam.
- No widzisz? Bądź spokojna. Przecież wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Pukanie do drzwi. 
- Kto znowu?! - krzyknęłam i poszłam otworzyć.
Przede mną ukazał się trener Sano. 
- Przepraszam - mruknęłam speszona.
- Czy to ktoś przystojny i inteligentny? - Usłyszałam krzyk z kuchni i przewróciłam oczami.
- Ekhm - odchrząknął Shingeya Sano i wręczył mi kopertę. - Mamy dość pilną misję, która musi być wykonana bezzwłocznie. Czy mogłabyś się tym zająć?
Przytaknęłam, mimo iż trener chyba z góry wszystko założył i nie przyjąłby odmowy.
- Wszystkie szczegóły masz w kopercie.
- Oooo, pokaż! - Usłyszałam szept Soshitsu, który nagle niespodziewanie pojawił się tuż za moimi plecami.
- Możecie iść we dwójkę, będzie wam raźniej podczas pierwszej misji. Zazwyczaj nie wysyłamy pary nowicjuszy, ale to zadanie nie jest szczególnie ważne, choć niecierpiące zwłoki. Poza tym, dobrze wam idzie na treningach. - Mrugnął porozumiewawczo. - Do zobaczenia na jutrzejszych zajęciach! - dodał na odchodne.
Cóż. Czyli czeka mnie całonocna misja z irytującym pajacem i jeszcze mam się normalnie pojawić na jutrzejszych zajęciach. Świetnie. Po prostu świetnie.

<Sossu? :3>

piątek, 21 listopada 2014

Tianko Hirayama do Soshitsu Takotsubo

Czemu jesienią tak wcześnie robi się ciemno? Ponury krajobraz jeszcze bardziej mnie rozleniwia, choć wydawałoby się, że bardziej się nie da. Poszłam do kuchni po paczkę ciastek, po czym rozłożyłam się wygodnie na kanapie i sięgnęłam po leżące na ziemi czasopismo. Przeglądałam kolorowe zdjęcia, nie zwracając szczególnej uwagi na artykuły. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Co? Kto to?! - przeszło mi przez myśl i szybko zaczęłam upychać stertę ciuchów do szafy. I pomyśleć, że mieszkam tu dopiero tydzień... -  Chwilkę! - spróbowałam krzyknąć, ale zakrztusiłam się ciastkiem.
Zanim otworzyłam drzwi, strzepnęłam z bluzki ostatnie okruszki i przetarłam ręką załzawione oczy.
- Jesteś dziewczyną?! - Zanim zdążyłam dowiedzieć się kto zawitał w moje progi, tajemniczy gość odwrócił się do mnie plecami. - Cóż, w takim razie do widzenia.
Uff, na szczęście poszedł.
- Hej, nie wiesz może, gdzie tu mieszka jakiś przystojny i mądry chłopak? - Usłyszałam w ostatniej chwili.
Otworzyłam szerzej oczy, przyglądając się twarzy nieznajomego. Przechodziła przez nią olbrzymia szrama.
- Nawiałeś z laboratorium doktora Mengele i szukasz brata? - zaśmiałam się.
- Bynajmniej, Madame. Soshitsu Takotsubo. - Ukłonił się nisko.
- T... Tianko Hirayama. - Zawahałam się. - Przepraszam, ale mieszkam tu od niedawna, nie znam jeszcze wielu osób.
Takotsubo wyciągnął dłoń w moim kierunku, zdjął mi z bluzki okruch z ciastka i, nie zastanawiając się długo, polizał go. Mruknął coś pod nosem skupiając całą uwagę na swoich czarnych długich paznokciach.
- Soshitsu?
- Tak? - spojrzał na mnie, a przynajmniej takie miałam wrażenie, bo grzywka przysłoniła mu oczy.
- No bo...
- O rany! Już prawie piąta! - przerwał mi jakby ze strachem. - Moja popołudniowa herbata!

<Sosu? ;3>

niedziela, 26 października 2014

Statystyki - Tianko Hirayama


Adres zamieszkania: C-13
Partner: brak
Zwierzątko: brak

Wykonane misje: brak
Wykonane questy: brak
Osiągnięcia: brak

Punkty Doświadczenia: 120
Level postaci: 1
Monety: 340
Broń: brak
Zaklęcia: brak
Ekwipunek:
1x Esencja Magiczna
1x Łuk
1x Kubeł masła
19x Płatek Śniegu

piątek, 24 października 2014

Przeciwności losu kształtują mi charakter


Tianko Hirayama  kobieta 13.08.1995r ✗ urodzona w Niemczech, w wieku 8 lat przeprowadziła się do ciotki, do Japonii 
166 cm wzrostu grupa krwi: A Rh+ błękitne oczy samotniczkajęzyk niemiecki ✗ statystyki


Złe historie z przeszłości szkodzą teraźniejszości...



Od urodzenia mieszkała z matką - Japonką - i czworgiem rodzeństwa w Niemczech. Niestety jej rodzicielka topiła smutki w alkoholu i pocieszała się coraz to nowymi kochankami. Nikt, włącznie z matką, nie zna ani jednego z ojców piątki dzieci. Gdy Tianko miała osiem lat, ciotka zabrała ją do Japonii i wzięła pod wychowanie. Matka najprawdopodobniej nawet nie zauważyła nieobecności najstarszej córki. Mimo to Hirayama stara się nie rozpamiętywać przeszłości, choć, szczerze mówiąc, wiele nie pamięta z tego dziecięcego okresu.

Ciotka starała się jak najlepiej wychować swoją podopieczną, a jako, że nigdy nie mogła mieć dzieci, podarowała Tianko całą swoją miłość. Dziewczyna jednak nigdy nie wykorzystywała sytuacji i nie wyrosła na "rozpieszczonego bachora". Wręcz przeciwnie - szanuje cudzą i własną pracę i potrafi sama osiągnąć wyznaczony sobie cel. W wieku szesnastu lat przystąpiła do nauki w Akademii, gdzie wysyłano ją na misje ratujące miasto. Niestety, w wyniku okropnej pomyłki, zabiła człowieka. Sprawa została rozgłoszona na całą Japonię, a Tianko została wtrącona do więzienia na okres kilku lat. Nijak nie dało się udowodnić, że Hirayama nigdy nie popełniła by umyślnie podobnego czynu. Ciotka, przekonana o niewinności podopiecznej, zapłaciła za wydostanie jej z więzienia. Nie były to małe pieniądze, ale nigdy nie narzekała na ich brak. Wręcz przeciwnie - miała ich ogromne ilości, dzięki temu, że była znaną i szanowaną pisarką. Niestety Tianko dręczyło mnóstwo wyrzutów sumienia i krążyło wokół niej wiele niepochlebnych plotek. Macocha zafundowała jej pobyt w klinice oraz załatwiła sprawy w urzędach, dzięki czemu Hirayama zmieniła całkowicie wygląd i nazwisko.

Charakter człowieka jest jego przeznaczeniem.

Tianko stara się nie wyróżniać z tłumu, choć w głębi duszy jest osobą nieco psychiczną. Bardzo dziecinna. Często śmieje się z rzeczy, z których już dawno powinna wyrosnąć, więc nie zdziw się, jeśli niespodziewanie wystrzeli do Ciebie z pistoletu na wodę. Oczywiście, zrobi to tylko wtedy, gdy jesteś dla niej kimś bliskim. Przed nieznajomymi udaje opanowaną, grzeczną i odpowiedzialną dziewczynę. Zawsze jest przygotowana na zajęcia, ale nie jest zbyt punktualna. Od czasu do czasu zdarza jej się spóźnić. Nieważne czy to lekcje czy spotkanie ze znajomymi. Jest to być może spowodowane jej niezwykłą tendencją do odkładania wszystkiego na później. Poczynając od nauki na sprawdzian, a kończąc na porannym wstawaniu. Mimo to, jest nadzwyczaj bystra i dobrze radzi sobie z wyjściem z trudnych sytuacji.

Nie potrafi przejść zupełnie obojętnie obok osoby potrzebującej, nawet jeśli nie może pomóc, ma potem wyrzuty sumienia. Jeśli chodzi o pracę w grupie, to z góry można stwierdzić, iż będzie wolała robić wszystko sama. Woli, żeby wszystko szło po jej myśli, nie przepada za kompromisami. Nie cierpi osób pasożytujących na cudzej pracy. Hirayama raczej nie nawiązuje sama przyjaźni, nie lubi też spędzać z kimś nadmiernej ilości czasu. Jest samotniczką. Jeśli na kogoś wpadnie, z kimś pogada, nic się nie stanie - w końcu od czasu do czasu się to przydaje, ale nienawidzi natrętów. Denerwują ją osoby przyklejające się jak rzep do psiego ogona i zajmujące jej każdą wolną chwilę. Ceni sobie bardzo przestrzeń osobistą, panikuje na widok tłumów, co fachowo zwie się demofobią, czyli ograniczonymi przypadkami agorafobii.

Mimo iż jest minimalistką i woli mieć wszystko w małych ilościach, ma też tendencję do zbierania wielu rzeczy, bo "może się przydadzą". Stara się utrzymywać porządek, ale jej starania dużo nie dają. Porozrzucane po podłodze ubrania i śmieci walające się w okół kosza tłumaczy lenistwem. Mimo wszystko, gdy już uda jej się za coś zabrać, zrobi to z przyjemnością i do samego końca. Niesamowity śpioch-potrafi spać dwanaście godzin dziennie, jednak wie, że w ten sposób marnuje cenny czas i od czasu do czasu stara się skrócić sen o godzinę czy dwie.Tianko jest osobą chciwą, łasą na nagrody i pochwały, aczkolwiek chętnie przyjmie konstruktywną krytykę. Łatwo ją przekupić, o czym doskonale wie, więc próbuje zwalczyć w sobie tę cechę. Uwielbia pracować nad sobą, czerpie przyjemność z eliminowania swoich wad. Nienawidzi przegrywać. Często gra w strategiczne gry komputerowe.


Nie wystarczy mieć umiejętności, trzeba też je znać. 

Hirayama uwielbia sport, szczególnie sztuki walki. Niesamowicie szybko biega, w szkole zawsze była jedną z najszybszych dziewcząt, wyprzedzała nawet chłopaków z równoległych i wyższych klas. Jej ulubioną bronią jest łuk. Wiele lat praktyki sprawiło, że to narzędzie wydaje się przedłużeniem jej rąk. Idealnie wyczuwa napięcie cięciwy, dzięki czemu potrafi strzelić odpowiednio mocno i szybko. Pływa równie dobrze jak biega. Niestraszne jej żadne zbiorniki wodne. Jeśli już mowa o sporcie i jemu pochodnych, Tianko uwielbia gry terenowe. Najczęściej obejmuje stanowisko przywódcy grupy. Nie lubi być reprezentantem - nie chce być odpowiedzialna za błędy innych, ale lubi rozdzielać zadania. Zwraca przy tym uwagę na indywidualne umiejętności członków swojej grupy i próbuje wszystkich wciągnąć do zabawy. Uwielbia wyzwania.


Wygląd to tylko dodatek do barwnej osobowości. 

Gdy przyjrzysz się lepiej tej osóbce, w pierwszej chwili nie zauważysz nic niezwykłego. Zwykła dziewczyna starająca nie wyróżniać się z tłumu. Ani za wysoka, ani za niska. Dość szczupła. Rozpuszczone, czarno-granatowe włosy sięgają jej do połowy ud, ale najczęściej spina je w wysoki kucyk i przewiązuje kolorową wstążką. Hirayama zakłada zazwyczaj zwykłe kolorowe koszulki na krótki rękaw i jeansy lub krótkie spodenki. Bardzo lubi wszelaką biżuterię, szczególnie bransoletki. Gustuje też w kolczykach-kołach i drobnych naszyjnikach. Kocha gadżety. Szczególnie gustuje w słuchawkach oraz obudowach na telefon i mp3. Jeśli już przyjrzysz się jej bardzo dokładnie, dostrzeżesz błękitne oczy i bardzo ostro zakończone kły, przez co Tianko wygląda nieco jak wampir.


Ciekawostki
>> Poprzednie imię i nazwisko Hirayamy brzmiało: Tianko Hekate.
>> Do Akademii, do której uczęszczała Tianko, chodził też Osamu Ohayashi.
>> Od czasu do czasu dręczą ją koszmary senne, w których widuje swoją upitą matkę katującą młodsze rodzeństwo lub ludzi w kałuży krwi. 
>> Tianko ma bardzo wysoki próg odczuwania bólu.
>> Zawsze twierdzi, że jej gorąco. Nawet zimą rzadko zakłada kurtkę. 
>> Czasem, podczas rozmowy, można rozpoznać u niej delikatny niemiecki akcent, który spowodowany jest przyzwyczajeniami z dzieciństwa. Nieświadomie wtrąca też czasem do zdań wyrazy typu: danke, bitte, entschuldigung, ja, nein, Tschüß... (dziękuję, proszę, przepraszam, tak, nie, cześć/nara!).
>> Tianko zdecydowała się nie zmieniać imienia oraz nie starała się szczególnie przebudowywać osobowości, gdy zaczynała nowe życie, ponieważ zauważyła, że wszyscy staraliby się zmienić jak najbardziej. Hirayama, zmieniając tylko część siebie, stwierdziła iż zrzuci tym z siebie część podejrzeń.
>> Uczy się grać na gitarze.
>> Lubi wymykać się nocą na dachy budynków, żeby obserwować gwiazdy.
>> Mimo iż Hirayama je za trzech, wygląda tak, jakby nie dostawała nawet 1/3 swojej racji żywnościowych-jest chuda jak patyk.

_____________________________________________________________________
Pogrubione = podlinkowane
Chętna na wszelakie wątki, Tianko wcale nie jest taka straszna, na jaką wygląda...

Pa pa!