![]() |
| PROFIL | STATYSTYKI | OPOWIADANIA |
Pośpiesznie spakowałam podręczną torbę i pobiegłam na trening. Spóźnię się, spóźnię. Kurde, czy te sekundy nie mogłyby płynąć choć trochę wolniej?! Co ja teraz mam?! Samoobronę? Uff... Weszłam do sali tuż przed trenerem i usiadłam w trzeciej ławce od tyłu, pod oknem. Teoria - coś czego nienawidzę najbardziej na świecie. Szkoda, że cała pierwsza klasa składa się w większości z teorii. Wyjęłam zeszyt do notatek, długopis i mp3, po czym przełożyłam jedną słuchawkę pod bluzą i włączyłam muzykę. Trener właśnie rozpoczynał monolog. Mówił coś o teoretycznych unikach przed mieczem. Zaczęłam więc bazgrać w zeszycie, udając, że robię notatki. Wiele się zmieniło przez ostatnie kilka lat. Już nie byłam taką pilną wzorową uczennicą jak w gimnazjum.
- ...a więc wystarczy tylko uderzyć pod odpowiednik kątem, by pozbawić przeciwnika broni. - Usłyszałam jednym uchem, podczas gdy drugie było skupione na słuchaniu mojej ulubionej piosenki.
Na kartce powstała już pokaźna liczba różnorakich szlaczków i kwiatków, ale trening zdawał się nie mieć końca. Teraz, dla odmiany, sekundy mogłyby płynąć nieco szybciej. Znudzona następną piosenką, postanowiłam zaryzykować i nieco wysunąć odtwarzacz z kieszeni. Nie. Nie. Następna. Rany, co ja mam na tej empetrójce? Kolejna. Nie. AH! Podskoczyłam na krześle, gdy na mojej ławce wylądowała papierowa kulka. Ale się wystraszyłam...Wsunęłam odtwarzacz z powrotem do kieszeni i ściągnęłam słuchawkę, by schowała się pod bluzą. Na całe szczęście trener nie obserwował mnie, tylko kogoś siedzącego za mną. W razie czego przykryłam kulkę ręką.
- Przepraszam... - trener zwrócił się do osoby, którą obserwował. Nie odwróciłam się, bo wypadłyby mi słuchawki. - No proszę. Cofasz się w rozwoju, Ohayashi? Wierzę, że byłeś już w drugiej klasie.
Zamarłam.
Nie.
Jak?!
- Ah... Czyżbym pomylił klasy?! - Ten głos.
Nie ma mowy o pomyłce.
Trener wywrócił oczami i wskazał dłonią na drzwi. Krzesło się odsunęło.
- Miłego dnia wszystkim! - krzyknął Osamu i wyszedł z klasy.
Trener kontynuował przerwany monolog, ale ja już nawet nie udawałam, że go słucham. Rozwinęłam papierową kulkę. Nie mam mowy o pomyłce, nikt tak nie bazgrze. Uśmiechnęłam się w duchu, wspominając ten pierwszy liścik w gimnazjum.
"Deja Vu? Nadal wisisz mi karton soku" głosił napis na karteczce.
Jak on mnie poznał? Fakt. Imię. Ale? Przecież tyle osób mogło się tak nazywać. I jakim cudem się tu znalazł? Czy to w ogóle możliwe, żebyśmy oboje przeprowadzili się w to samo miejsce?!
- ...co pani o tym sądzi, panno Hirayama? - Dotarł do mnie głos trenera. Nie mógł spytać, wtedy gdy słuchałam?!
- Ja... Gomene... Czy ja mogę wyjść do toalety? - Zrobiłam się cała czerwona.
- Dobrze - odburknął niechętnie, a ja wystrzeliłam z sali jak z procy, mnąc w pięści liścik.
Usiadłam na podłodze pod kaloryferem i schowałam twarz w dłoniach. Miałam teraz w głowie pełno sprzecznych uczuć. Z jednej strony miło było znaleźć tu kogoś, kogo znałam wcześniej, ale z drugiej... Widok Ohayashiego przypomniał mi moją ostatnią misję w akademii. Wzdrygnęłam się, gdy przed moimi oczami przewinęła się fala koszmarów, które śnią mi się od tamtego dnia. Gdy już myślałam, że udało mi się odciąć od poprzedniego życia, wróciło nagle, niespodziewanie. ŁUP. I koniec marnych nadziei, że może kiedyś jednak zapomnę.
Cóż. Trzeba wracać. Obmyłam twarz zimną wodą i powoli ruszyłam ku sali treningowej. Jeszcze zanim pociągnęłam za klamkę przetarłam twarz i poprawiłam koszulkę. Klasa nie mogła zobaczyć mnie w takim stanie.
- Tianko-chaaan! - Usłyszałam w ostatniej chwili.
Nie, nie mogę.
Wybuchnęłam płaczem. Łzy spływały mi po policzkach.
Nie wiem czemu. To po prostu było dla mnie zbyt dużo.
<Osamu? :O>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.