![]() | |
|
- Tak się wzruszyłaś, że aż zachciało ci się płakać? - spytał Osamu, a w jego głosie można było poznać delikatną nutę uśmiechu. - Naprawdę to doceniam - dodał niewinnie.
Zamrugałam zaskoczona, gdy chłopak pojawił się tuż przede mną. Sporo zmienił się od czasu, gdy widziałam go po raz ostatni. Nachylił się nade mną ze swoim typowym, zadumanym wyrazem twarzy.
- Zmieniłaś się, Tianko-chan. Coś w tobie jest nie tak. Nie wiem tylko co. - Prawy kącik ust drgnął mi lekko do góry. Osamu obchodził mnie teraz dookoła. O rany! Jak ja teraz musiałam wyglądać! To się nazywa spotkanie po latach! Przetarłam nadgarstkiem oczy. Z pewnością wyglądałam jak małe dziecko, niewiedzące do końca co się dzieje na świecie i na czym to wszystko polega.
- Nieważne, nieważne! Może później to rozgryzę! - wykrzyknął i złapał mnie za wilgotny od ostatnich łez nadgarstek. Rzucił się biegiem w kierunku drzwi wejściowych, ciągnąc mnie za sobą.
Ale... Moja torba została w sali... I chyba wypadły mi słuchawki jak wstawałam... Trener to pewnie zobaczył... Poza tym, dość długo mnie już nie ma... Jak ja wrócę z powrotem do klasy?
- Zatrzymaj się! Co ty...! - krzyknęłam, gdy uświadomiłam sobie, że nadal targa mnie za sobą. Zatrzymał się, nieco osłupiały.
- Nie poznajesz mnie? Ha?! To ja, Osamu! - Zamrugałam. Muszę wrócić po torbę. - Ten Osamu! - przekrzywił głowę. - Osamu Ohayashi... - dodał niepewnie. No tak, wiem, ale... co ja powiem trenerowi, gdy spyta się, czemu mnie tak długo nie było?
- Pomarańczowy generał armii jednorożców! - wykrzyknął i podrapał się po głowie. - Mam... mam nawet Treblę... - uśmiechnął się niepewnie, po czym wyjął z kieszeni srebrną łyżeczkę i podrzucił ją dwa razy. - Pamiętam tą łyżkę. Tak, to musiał być on, teraz już nie miałam żadnych, ale to żadnych wątpliwości. O! Jednak mam słuchawki! Zaczepiły mi się o spodnie!
- Huh? Wybacz, wybacz, z kimś cię pomyliłem! - znów popatrzyłam na Osamu. - Ale wiesz, macie bardzo podobne imiona, więc... Tak tylko pomyślałem... No nic. Ale jak masz trochę soku pomarańczowego, to z pewnością nie pogardzę! - uniósł rękę w pożegnalnym geście i ruszył w stronę budynków mieszkalnych.
Co ja wyprawiam?!
- Eh... Osamu...? - Chłopak stanął w miejscu i wyprostował się. - Ja.. no... ten... gomene. Nie, nie pomyliłeś mnie z nikim.Ohayashi odwrócił się, a w jego oczach ujrzałam malutkie iskierki. - Ja... Poczekaj na mnie tutaj. Zaraz wracam.
W połowie drogi do sali treningowej zadzwonił dzwonek. Nie patrząc na trenera przeszłam przez całą salę i zgarnęłam rzeczy do torby. Chyba chciał do mnie podejść, ale któryś z uczniów uniemożliwił mu to, dręcząc go pytaniami dotyczącymi wykładu. Uff. Pognałam szybko w stronę Osamu. Zobaczyłam go siedzącego na środku korytarza.
- Chodź - rzuciłam w jego stronę i skierowałam się ku drzwiom wyjściowym. Chłopak szybko wstał i dorównał mi kroku. - Nie wytrzymam drugiego bloku zajęć - westchnęłam. - To chyba dobra pora na moje pierwsze wagary...
- Pierwsze wagary?! - zdziwił się Osamu. - I nie zwariowałaś przez te dziewiętnaście lat? Wiem! To własnie to się w tobie zmieniło! Nie... To miało być coś z wyglądem... Nie podpowiadaj! Sam zgadnę!
- Gomene, Osamu, że tak zareagowałam. No wiesz, pamiętasz tą ostatnią misję?
- Skoro to Twoje pierwsze wagary, Tianko-chan, muszą być godne zapamiętania! Proszę, Tianko-chan, chodźmy do miasta! - Uśmiechnęłam się. Ohayashi miał niezwykły talent do nie poruszania i nie kontynuowania niewygodnych tematów. Stwierdziłam, że w sumie to przyda mi się jego towarzystwo, może w końcu zapomnę o problemach?
- Dobrze, ale muszę wstąpić na chwilę do mieszkania, żeby wziąć pieniądze.
- Tak! Kyaa! Wagary z Tianko-chan!
<Osamu :')>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.