niedziela, 1 lutego 2015

Od Iwis do Neriel i Seto

-Taaak!-krzyknęłam radośnie kiedy w końcu podjedliśmy decyzję o zejściu. Byłam chyba tu najpozytywniej nastawioną osobą. Przywiązaliśmy się do metalowych rurek i stanęliśmy przy rusztowaniu. Czułam przyjemny dreszcz ekscytacji na myśl o ryzyku, a świadomość że byłam największą niezdarą z naszego grona jeszcze potęgował uczucie. Wyszczerzyłam się w drapieżnym uśmiechu, rozpoczynając wędrówkę po szczeblach. Nie było tak źle. Co jakiś czas spoglądałam na towarzyszy sprawdzając jak sobie radzą. A radzili sobie bardzo dobrze. Neriel pomimo że niedawno zemdlała schodziła pewnie i bez wahania.Uśmiechnęłam się pod nosem, czując ulgę że już za chwilę będę mogła położyć się do łóżka i zasnąć przy swojej pluszowej pandzie. Żadne z nas nie spodziewało się że może sie wydarzyć coś takiego...
(Neriel? Seto? Co się wydarzyło?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.