niedziela, 7 grudnia 2014

Osamu do Tianko

Profil ◉ Statystyki ◉ Opowiadania
Opuściwszy salę, w której odbywały się zajęcia klas pierwszych, Osamu skierował się w stronę domu. Nie było sensu iść już na własne szkolenie. Poza tym był tam Shou Oyama i nie obyłoby się bez szczegółowych przesłuchań, na które Ohayashi nie miał aktualnie najmniejszej ochoty.
Skręcił w jeden z bocznych korytarzy, kiedy nagle usłyszał za sobą kroki. Odwrócił się. Tianko przemknęła głównym korytarzem, zupełnie nie zwracając na niego uwagi. Uśmiechnął się do siebie i zawrócił, postanawiając tu na nią zaczekać.
Wróciła dość szybko. Kiedy tylko go minęła, wyskoczył za nią i przywitał ją dokładnie tak, jak witał ją zawsze w czasach gimnazjum.
- Tianko-channn! - uśmiechnął się stawiając krok do przodu. Dziewczyna zamarła. Stała przez kilka sekund nieruchomo. Nawet się nie odwróciła. Osamu właśnie miał zapytać, czy wszystko w porządku, kiedy nagle usłyszał ciche łkanie. Wzdrygnął się.
Co ja mam w takiej sytuacji zrobić? - pomyślał, stojąc za nią z bezradnym wyrazem twarzy. Przynajmniej miał być bezradny, ale wyszło raczej coś w rodzaju zdegustowanego grymasu. Wzruszył ramionami i radosnym krokiem wybiegł tuż przed nią, po czym zamachał jej ręką przed twarzą.
- Tak się wzruszyłaś, że aż zachciało ci się płakać? - uśmiechnął się niewinnie - Naprawdę to doceniam.
Tianko zamrugała, zaskoczona. Być może przez to, że Osamu tak nagle pojawił się przed nią bez zapowiedzi, a być może dlatego, że właściwie go nie do końca poznała. Trzeba przyznać, że zmienił się od czasu, kiedy widzieli się ostatnio. Ohayashi nachylił się nad nią, przyglądając się jej z zadumanym wyrazem twarzy.
- Zmieniłaś się, Tianko-chan. Coś w tobie jest nie tak. Nie wiem tylko co.
Obszedł ją powoli dookoła, nie spuszczając z niej wzroku. W tym czasie Tianko uspokoiła się i przestała płakać. Być może zdała sobie sprawę z tego, jak głupio musiała wyglądać.
- Nieważne, nieważne! Może później to rozgryzę! - wykrzyknął i złapał ją za nadgarstek. Nie czekając na jakąkolwiek reakcję rzucił się biegiem w kierunku najbliższych drzwi wyjściowych, ciągnąc ją za sobą.
- Zatrzymaj się! Co ty-! - zaprotestowała. Wykonał jej rozkaz i zatrzymał się posłusznie.
- Nie poznajesz mnie? Ha?! To ja, Osamu! - Tianko zamrugała, zaskoczona. - Ten Osamu! - przekrzywił głowę. Nieco zdziwiła go jej reakcja. Była w szoku, czy faktycznie go nie poznała? - Osamu Ohayashi... - dodał nieco niepewnie. Niemożliwe.
Czyżbym się pomylił? To nie ta Tianko? Postanowił spróbować jeszcze raz. Może coś jej zaświta.
- Pomarańczowy generał armii jednorożców! - podrapał się po głowie, zakłopotany. - Mam... mam nawet Treblę... - uśmiechnął się niepewnie, po czym wygrzebał z kieszeni srebrną łyżeczkę i podrzucił ją dwa razy. Tianko nadal nic nie powiedziała ani nic nie zrobiła. Wyglądała trochę jak zombie. Osamu miał dziwne wrażenie, że zaraz zacznie się ślinić, postanowił więc dłużej jej nie męczyć. Uznał, że jednak poniósł klęskę.
- Huh? Wybacz, wybacz, z kimś cię pomyliłem! - uśmiechnął się niewinnie, wycofując się powoli. - Ale wiesz, macie bardzo podobne imiona, więc... Tak tylko pomyślałem... No nic. Ale jak masz trochę soku pomarańczowego, to z pewnością nie pogardzę! - uniósł rękę do góry w geście pożegnania, po czym ruszył w kierunku swojego domu.
Poczuł się lekko zawiedziony. Liczył, że to faktycznie Tianko, którą znał kiedyś.

<< Tianko-chan? :o >>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.