Neriel spojrzała na rusztowanie. Wyglądało całkiem pożądanie.
Zanim zdążyła zareagować, Seto wszedł na dach, po czym pomógł w tym Iwis.
Westchnęła. Niechętnie podeszła do rusztowania
. W kilku zgrabnych ruchach, wspięła się na górę. No cóż,
lata ćwiczeń gimnastycznych zrobiły swoje. Chłopak usiadł na dachu.
Zapatrzył się w miasto i wyraźnie odpłynął. Iwis wgramoliła się na małą
skrzynię. Neriel rozejrzała się w około. Co widziała? Piękne
światła miasta, błyszczące gwiazdy, przejeżdżające samochody i ludzi
przypominających mrówki. Poczuła zawroty głowy. Nie czuła się
najlepiej. Już od jakiegoś czasu bóle migrenowe nie dawały jej spokoju.
- Przepraszam was na chwilę...- zwróciła się do Seto i Iwis.
Podeszła do małej budki i weszła na schody pożarowe. Siadła na schodku
i westchnęła. Było jej słabo, choć nie wiedziała czemu. Złapała się za skroń.
<Iwis? Seto?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.