wtorek, 23 grudnia 2014

Seto Hayata - event świąteczny

Całą noc spędził jak to on przy komputerze segregując wszystkie pliki. Nie znosił mieć nieporządku. Ta jedna czynność sprawiła, że był bardzo zmęczony, lecz na jego szczęście istniał ratunek, który codziennie ratował go od snu - kawusia. Po dobrych trzech kubkach kawy od razu zmienił nastawienie na dzisiejszy dzień. Miał wiele do zrobienia, ale wszystko odłożył dla Neriel. Czego się nie robi dla kobiet? W końcu zaproszenia od damy się nie odrzuca! Jak co rano po ulubionej kawie wpadł do łazienki. Ogarnięcie się bardzo długo mu zchodzi, więc lepiej zająć się tym wcześniej i nie zostawiać tego na ostatnią chwilę. Szybko się umył, ubrał i najgorsze zostało mu na koniec. Zadbać o włosy. Szybkie mycie nic nie da, żeby były takie miękkie w dotyku. Szybko je przeszczotkował. W szafce znalazł sprej który używa, żeby jego włosy były takie, jakie są. Pokrył włosy sprejem, który szybko wsiąkł w jego białe niczym śnieg włosy. Po chwili czuł się sobą. Wyszedł z łazienki i zamknął za sobą drzwi po czym radośnie podreptał do kuchni. Chciał coś zjeść. Nie mógł jeść czegoś na szybko i niezdrowego, ponieważ dieta mu na to nie pozwala. Złapał leżące na kredensie cztery mandarynki i od razu kiedy znalazły się w jego rękach zaczął je oskubywać ze skóry i jeść je. Są bardzo dobre. Skórki wyrzucił do kosza i wrócił do małego pokoju który słóżył również jako jego pokój. Papiery walały się niemal wszędzie. Na stoliku, podłodze i na łóżku. Nie miał ochoty tego ogarniać. Westchnął ciężko i rzucił się na stertę papierów leżąca na jego łóżku. Nie było zbyt wygodnie ale fajnie. Spojrzał w stronę pluszowego psa, który się na niego wpatrywał.
- Co się gapisz Lucy..? - warknął cicho przez zęby jak Oyama. Odwrócił się i zamknął oczy. Próbował zasnąć, lecz po kawie jest bardzo ciężko. Nie wiedział co robić. Może iść do Neriel i pomóc jej z przygotowaniami? Pomyślał. Wstał, podreptał do szafki w której trzymał prezęt. Wziął go i wyszedł z domu. Zamknął drzwi na klucz i wyszedł z budynku. W którym mieszkała Neriel? Zastanawiał się chwilę. E. Budynek E. Ruszył w stronę budynku. Idąc tak rozglądał się. Dostrzegł gdzieś daleko Iwis. Ciekawe co ona tam robiła. Może znowu podpadła nauczycielom? No cóż.. Ale pewnie nigdy nie dokona tego do czego się odważył Seto. W końcu dotarł do budynku mieszkalnego Neriel. Które to było mieszkanie? Wyciągnął telefon i zaczął przeglądać notatki, w których było wszystko. Wszyściuteńko. Tylko te ośmiocyfrowe kody zaczęły wnerwiać. Nie ma dwóch takich samych kodów. Wszystkie są inne i chronią każdą aplikację oraz zdjęcie. Jedynie Seto wie jaki jest system tych kodów. E-15. Schował telefon do kieszeni i wszedł do budynku. Znalezienie jej mieszkania nie było trudne. Po chwili stał pod drzwiami. Z środka wydobywała się głośna muzyka. Bez zastanowienia wszedł. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to tańcząca Neriel. Nie wyglądało to całkowicie dziwnie. Ktoś "normalny" uznałby to za śmieszne, ale on uznał to za całkiem urocze. Nie dostrzegł lekkiego rumieńca na twarzy dziewczyny. Ta wyłączyła głośną muzykę, zrzuciła gumowe rękawiczki i podeszła do niego. Zdecydowanie miała lepiej w domu niż Seto. Nie żyje na papierach.
- Cz..Cześć.. - wymamrotała. Była chyba lekko zdołowana tym co widział.
- Cześć! - odpowiedział radośnie - mam tu coś dla Ciebie. Wesołych Świąt! - uśmiechnął się uroczo i podał dziewczynie małą paczuszkę. Neriel przyjęła ją i od razu poinformowała go, że swojego prezentu nie dostanie tak prędko. Do czasu pojawienia się Iwis był posłusznym pieskiem, który wykonuje rozkazy takie jak; turlaj się i tak dalej.. Iwis przybyła w dobrym momencie. Gdy wieszali ozdoby na choince. Wszystko ładnie wyglądało. Seto zaczął trochę zazdrościć Neriel prządku. Niby sam lubi higiene i czystość a nie sprząta. Reszte dnia spędzili w bardzo miły i przyjemny dla wszystkich sposób. Oglądanie ,,Kevin sam w domu" dał mu sporo do myślenia co można zrobić Oyamie... Przez ten czas zapomniał to co zrobił. Następnym razem bierze auto Heidy. No i musi jeszcze zdać na prawko i nie rozbijać o latarnie, ale mniejsza.. Gdy przyszła pora na prezenty bardzo się ucieszył z tego co dostał. Skrzypce. Spróbował nawet nauczyć kilka chwytów Iwis. Faktycznie skrzypce nie są jej pisane.
<Yeey, święta :D>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.