poniedziałek, 8 grudnia 2014

Osamu do Tianko

Profil ◉ Statystyki ◉ Opowiadania

- W takim razie może też wezmę jakieś oszczędności... na sok pomarańczowy. - zamyślił się Osamu, sięgając ręką do kieszeni. Ku swojemu zadowoleniu znalazł tam sporą sumę jenów i uśmiechnął się triumfująco. - Jednak nie muszę wracać do domu, mam wszystko tutaj. - oznajmił. Tianko zamrugała.
- Nadal trzymasz w kieszeniach wszystko, co tylko przyjdzie na myśl? - mruknęła, niemal pewna co do odpowiedzi. Osamu jednak pokręcił głową.
- Nie takie znowu wszystko... ekhem... Kilka kamieni... - odparł, wyciągając dwa kamienie z prawej i jeden z lewej kieszeni. - Kanapka z zeszłej środy... - to rzekłszy, wyjął ostrożnie starą kanapkę i rzucił ją na ziemię.
- Hej! - wykrzyknęła Tianko. Osamu posłał jej zdziwione spojrzenie.
- C-co? - jęknął.
- Nie rozrzucaj tego na korytarzu! To nie w porządku. - fuknęła.
- W porządku, w porządku, dopóki Oyama nie zobaczy! - pokręcił głową z niedowierzaniem. Tianko wzdrygnęła się na dźwięk słowa "Oyama". Osamu zrozumiał. - O, poznałaś już pana Shou! Heh! Heheh... - zaśmiał się, zakłopotany, po czym rozejrzał, jakby przewidując, że trener samokontroli wyskoczy zaraz zza rogu. - Lepiej chodźmy. - dodał i przyspieszył.
- K... kanapka! - zawołała za nim Tianko.
- Nie mamy na to czasuuuu - zaprotestował. - Poza tym się za tobą wstawię nawet, jak nas złapią. Spokojna głowa! - zapewnił, uśmiechając się niewinnie.
- Czemu miałbyś się za mną wstawiać... - mruknęła,  jakby do siebie, nie liczyła jednak na satysfakcjonującą odpowiedź. I w sumie dobrze, że się na taką nie nastawiała.
- Wspólniku w zbrodni. - Osamu uśmiechnął się jeszcze szerzej. Hirayama postanowiła tego nie komentować. Z ciężkim westchnieniem ruszyła za Ohayashim w kierunku swojego domu.
- Chyba rozumiesz, kim jest dyrektor? Nawet Oyama nie ma ze mną szans. - blondyn wrócił do poprzedniego tematu. Tianko zastanowiła się chwilę i chyba właśnie zrozumiała, że w tych okolicznościach nazwisko dyrektora nie było przypadkowe.
- Dyrektor... jest twoim ojcem? - zainteresowała się. - Wiesz, te same nazwiska, więc... heh. - uśmiechnęła się lekko. Pewnie nie spodziewała się takiego obrotu spraw.
Osamu przystanął.
- Osamu?... - Hirayama również się zatrzymała. Oboje milczeli przez chwilę.
- ...Wujkiem. - odparł jakby z wyrzutem, po czym bez zbędnych wyjaśnień ruszył dalej.
- Ah, wujkiem... - dziewczyna kiwnęła głową.
Ojcem... - blondyn powtórzył w myślach słowo Tianko. Postanowił jednak, że nie będzie się tym zbytnio zadręczał i niemal natychmiastowo powrócił myślami do wagarów z Tianko. Właśnie stanęli przed budynkiem C.
- Nooo to jesteśmyyy! - uśmiechnął się niewinnie, po czym otworzył drzwi.

<< Tianko-chan? Wybacz, Seto-kunnn, wrzucę Cię do następnego opowiadania! :D >>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.