Siedziałam na ladzie i patrzyłam jak matka jakiegoś chłopca próbuje mu uświadomić że nie może żywić się wyłącznie ptysiami. Byłyśmy w cukierni od około godziny i zaproponowałyśmy Kimi pomoc w prowadzeniu cukierni. Lepsze to niż siedzenie przed telewizorem i oglądanie jakichś telenoweli.-Szarlotka na stolik numer 3-powiedziała profesjonalnie Neriel podając mi tackę. Zeskoczyłam z lady i ruszyłam w stronę stolika, po drodze jeszcze wpychając sobie pączka do ust. Ciastko wyglądało pieknie. Dzieki talentowi Neriel do ciachania wszelkich produktów potrawa zmieniła sie w dzieło sztuki
-Prossse, paskie zamoowienie-powiedziałam usiłując nie napluć na nikogo okruszkami. Położyłam talerz i miałam zamiar wrócić kiedy coś na zewnątrz zwróciło moją uwagę. Ta czapka....Zerwałam sie do biegu i chwytając po drodze Neriel wpadłam do kuchni.
-On tu idzie-szepnęłam do zdziwionej dziewczyny.
-Nie wiem o co wam chodzi, ale chyba macie kłopoty, tak?
-Jak zwykle- mruknęłam niezadowolona. Kimi uśmiechnęła się tryumfująco i pokazała klucze.
-Do czego to?
-Spiżarnia. Właz w podłodze. Prowadzi do podziemi. Ostrzegam ze nikt nie wie dokąd prowadzą i łatwiej sie tam zgubić, niz powiedzieć ,,moje ciastka są najlepsze". Jesli uważacie, że ta sytuacja jest aż tak poważna żeby się tam pakować...-powiedziała kładąc kluczyki na dłoni Neriel. Po chwili zadzwonił dzwoneczek sygnalizujący o nadejściu klienta. Kimi wyszła z kuchni, a ja podeszłam parę kroków żeby zobaczyć kto to. Stał tam Shou z zaciętym wyrazem twarzy. Nie wygadał na ochłoniętego. Wręcz przeciwnie
-Gdzie jest Iwis Orichara i dziewczyna imieniem Neriel?
-Nie ma tu nikogo takiego
-Znalazłem to przed wejściem więc wiem że gdzieś tu są-warkną trener wyciągając mp3 Neriel
-Nie ma tu ich, proszę pana.
-Sam to sprawdzę-mruknął i ruszył w kierunku pierwszych drzwi. Sprawdzenie tamtego pokoju nie zajmie mu dużo czasu.
-Wolisz Śmierć z rąk Shou, czy zginięcie w tunelach?
(Neriel?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.