-Cześć. Iwis jestem.
-Neriel- odpowiedziała krótko nawet nie zdejmując słuchawek. Demonstracyjnie westchnęłam i rzucając książkę za kosz na
śmieci, wstałam.
-Choć-mruknęłam i pociągnęłam Neriel za rękę
-Hej! Zostaw mnie!
-Spokojnie. Musisz mi tylko w czymś pomóc-szepnęłam równając się z moją,,tarczą"-Udawaj że ze mną rozmawiasz-Przecież rozmawiam
-No wiesz o co mi.....
-Orihara Iwis!!!-po drugiej stronie korytarza stał wściekły Oyama. Przeklęłam w duchu i pobiegłam korytarzem, przy okazji ciągnąc za sobą nieznajomą-znajomą. ,,Staranowałam" drzwi i wypadłam na podwórze. Zimno uderzyło we mnie jak kubeł lodowatej wody, ale miałam teraz większe zmartwienie. Biegnąc na oślep przez zaspy śnieżne, wbiegłam do małego budynku w którym pachniało słodkością.
-Cześą Kimi!-krzyknęłam na całe gardło i przeszłam obok lady z ciastkami
-Cześć Iwis. To co zwykle?
-Może potem. Możemy się u ciebie przez chwilę schronić?-spytałam szczękając zębami
-Pewnie-odpowiedziała. Pociągnęłam Neriel która nie bardzo wiedziała co się stało i weszłam do małego pokoiku z 2 pufami, kanapą i telewizorem.
-Powiesz mi co się właściwie stało?-spytała coraz bardziej wściekła Neriel
-Ale dlaczego trener Oyama był taki wściekły?
-Heh. Taki niewinny żarcik-odpowiedziałam ze zdenerwowaniem.-grunt że siedzimy w tym razem
-Co?
-Oyama cię widział ze mną więc pomyśli że to też twoja sprawka. Musimy poczekać do końca zajęć żeby ochłonął. Ale spoko. Jeśli jutro będzie się ciebie czepiał biorę to na siebie.
(Neriel?)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.