Skołowanie przebiło zdziwienie. Nie spodziewał się takiej reakcji ze strony kogoś na kogo wpadł, gdyż bujał w obłokach.
- Ja szedłem właśnie na trening, więc.. - przerwał i spuścił wzrok na ziemie. Już słyszał srogi głos nauczyciela w głowie. Nieznajomy podszedł do niego i chwycił go za rękaw i chciał iść dalej, ale o co mu Ayato?
- Po co komu treningi? Wracamy do domu - oznajmił krótko. Zaraz, że do domu?
- Hej! Co Ty.. Co Ty robisz?! - z łatwością wyrwał się blondynowi. Nie przypuszczał, że będzie aż taki.. słaby? A może tylko udaje. Trudno to określić na nieznajomym.
- Jako Twój starszy kolega wiem, co mówię i próbuję Cię właśnie uratować przed Twoim największym błędem życiowym. Kiedyś, kiedy już zrozumiesz, to jeszcze mi podziękujesz. Nie ma za co - uśmiechnął się jak psychopata. Tylko psychopata i to dobrze stuknięty tak się uśmiecha. Dlatego Ayato się nie uśmiecha. Znów zaczął go ciągnąć, tyle tym razem przez dłuższą chwilę. W końcu nie wytrzymał i wybuchł:
- Czy mógłbyś mnie puścić..! - gdy to powiedział, blondyn puścił Ariharę. To było niespodziewane z jego strony.
- Trzeba było tak od razu! Owszem, mógłbym, jeżeli pójdziesz ze mną grzecznie - gdy chłopak znów miał coś powiedzieć, to ten mu przerwał - Trening i tak niedługo się kończy. To sobie pospałeś! A teraz chodź. Chodź, choooodź, choooodź! - to wyglądało dziwnie i Ayato poczuł się niezręcznie w tej sytuacji. Nie często się zdarza, że ktoś go o coś prosi lub błaga.
- Nie wiem czy... - zaczął, lecz znów blondyn mu przerwał.
- Cieszę się, że się zgadzasz! - ucieszony podskoczył kilka razy, po czym się odwrócił i wskazał na drzwi - Tam. - powiedział krótko - Zaprowadzisz mnie do swojego domu! Masz sok pomarańczowy? Masz, prawda? Ayatoooo-kuuun? - gdy usłyszał swoje imię spojrzał na niego pytającym wzrokiem. Skąd on wie jak się zwie? Przecież pierwszy raz się widzą. Westchnął ciężko.
- Czy ja wiem... - zamyślił się. Zniecierpliwiony blondyn znów go pociągnął za rękaw.
- No chodź już..! Pomyślisz sobie później! - ponownie zaczął prosić Ayato. To było dziwne uczucie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie odczuwał. Bez słowa ruszył przed siebie - w stronę drzwi. Zadowolony blondyn poszedł za nim radosnym krokiem.
***
Przez całą drogę aż do parku żaden z nich nie odzywał się. Tyle pytań miał w głowie, które chciał jemu zadać ale jakoś bał się jego odpowiedzi. Jeżeli wie jak ma na imię to również może wiedzieć wiele innych przydatnych rzeczy.. Na przykład, że boi się pająków. I wody. I jeszcze paru rzeczy. Ale mniejsza. Kątem oka zerkał na nieznajomego. A co najważniejsze jak on ma na imię? Odetchnął ciężko na uspokojenie.
- Co tak się patrzysz? - zauważył. Znów się uśmiechnął jak psychopata. Ayato niedługo zacznie się go bać jak tak nadal będzie się uśmiechać. To straszne. Ewentualnie odkryje kolejną fobie. Fobie przed psychopatami.
- Po prostu jesteś interesujący - odparł krótko.
- Ty również - znów się uśmiechnął jak psychopata. To zacznie dobijać Ayato, chyba, że przestanie.
<Osamuś? ;u;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.