Tak czy inaczej, krocząc dziarsko przed siebie, spostrzegłem, że zza jednego z wielu okien, wydostaje się światło. Zaskoczyło mnie to z lekka, ponieważ większość świateł zawsze była zgaszona, tak jak odwłok Baggstera. Postanowiłem zapukać do drzwi z nadzieją, że otworzy mi ktoś na moim poziomie - równie przystojny i inteligentny jak ja, ale ku mojemu zdziwieniu po chwili niecierpliwego oczekiwania ujrzałem... dziewczynę.
- Jesteś dziewczyną?! - zapytałem naiwnie jak dziecko. - Cóż, w takim razie dowiedzenia. - oznajmiłem i kiedy już właścicielka mieszkania niemalże zamknęła drzwi, odwróciłem się i znów zagadnąłem:
- Hej, nie wiesz może, gdzie tu mieszka jakiś przystojny i mądry chłopak?
Dziewczyna otworzyła szerzej duże, niebieskie oczyska.
- Nawiałeś z laboratorium doktora Mengele i szukasz brata? - zaśmiała się dziecinnie, nie ukrywając zdziwienia.
- Bynajmniej, Madame. Soshitsu Takotsubo. - przedstawiłem się, kłaniając się nisko.
<Cóż dalej, Tiankołł?>
<Cóż dalej, Tiankołł?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.