czwartek, 15 stycznia 2015

Od Iwis do Neriel i Seto

Zastanowiłam się chwilę. Powinnam czuć się winna? Bo właśnie tak się czułam.
-Mam pomysł. Zejdę rusztowaniem i wezwę pomoc-zaproponowałam z usmiechem co spotkało sie z niedowierzaniem przyjaciół
-Zabijesz sie
-Właśnie. Nawet się nie wygłupiaj-dodał Seto uśmiechając się dziwnie. Zrobiłam naburmuszoną mine
-Ach tak? No to paczcie!-warknęłam ciskając błyskawice z oczu. Już nie chodziło tylko o przeżycia, ale i o honor.Pierwsza kropla deszczu spadła mi na nos, ale nie przejęłam się tym zbytnio. Zanim ktokolwiek zdążył mnie powstrzymać wskoczyłam na rusztowanie. Na początku nie było tak źle, ale potem było coraz ciężej. Jak na złość zaczęło padać co nie ułatwiało mi zadania. Wrzasnęłam z furią i         przeklinając siarczyście postawiłam nogę na jakiejś rurce.
-Nie gapcie sie tak! Nie mogę się skupić!-krzyknęłam do towarzyszy przyglądających mi się dziwnie . Spojrzałam w dół i zakręciło mi sie w głowie. Przeszłam ledwo jedną dwudziestą całej drogi. Nagle zachwiałam się delikatnie i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić już wisiałam na jednej ręce czując jak palce powoli ześlizgują mi się z rurki. Krzyknęłam próbując się czegoś chwycić, ale okazało się to niemożliwe do wykonania. Poczułam jak mój uchwyt się rozluźnia i przygotowałam sie na upadek. Ze zdziwieniem stwierdziłam że nie spadam i spojrzałam w górę. Seto trzymał mnie za rękę trzymając się czegoś kurczowo. Uśmiechnęłam sie w podziękowaniu i oboje powoli weszliśmy z powrotem.
-Ok. Ta opcja odpada.
(Neriel? Seto? Jakieś pomysły?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.