IMIĘ || Jean
NAZWISKO || Carstairs
PŁEĆ || Mężczyzna
WIEK || 19 lat
POCHODZENIE || Anglia
DATA URODZENIA || 06.03
ORIENTACJA || Aseksualny
+
Muzyka
Statystyki
Statystyki
ależność do czarno-białych. Pechowi przypisuje to, iż w każdą sobotę przeżywa piekło, albowiem nauczyciel władania bronią zawsze uznaje go za nowego, każąc robić za swego rodzaju kukłę, na której pokazuje rozmaite ćwiczenia. Za język obcy wybrał
Można go zastać czytającego książkę w prawie całkowitych ciemnościach, przy czym posługuje się
latarką, trzymając ją w zębach. Do tego nauszne słuchawki, z których płynie potwornie głośny rock,
pewnie Three Days Grace, skoro to jego ulubiony zespół. Czytuje wszystko, od mdłych romansideł po wybitną fantastykę. Cokolwiek, co jest w stanie oderwać go od rozmyślań. Stara się zająć własny czas możliwie jak najbardziej, działania chłopaka nie mają większego sensu, zachowuje się irracjonalnie i lekkomyślnie, byłby beznadziejnym partnerem. Pozbawiony zainteresowania cudzym życiem, zamknął się w swojej bańce i żyje z tym w zgodzie, o jaką nigdy by siebie nie podejrzewał. Niekoniecznie tolerancyjny, gdyby ktoś zechciał go poznać, za najpodlejszą wadę podałby niechęć do osób zainteresowanych osobami tej samej płci. Dostrzega ironię wszędzie, więc uczy się z nią żyć, śmiać się z własnych nieszczęść i do nich doprowadzać. W lipcu zeszłego roku zniszczył aparat, toteż zadowala się beznadziejnymi zdjęciami robionymi własnym telefonem. Wysyła wiadomości tekstowe, cały czas na ten sam numer, nawet gdy nie ma już funduszy, bo tak naprawdę nigdzie one nie dochodzą. Nikt już nigdy ich nie przeczyta. To chyba jedyna sytuacja, w której pozwala zawładnąć sobą nostalgii, nie ociera ze wstydem i wściekłością łez. Tym sposobem opisuje każdy dzień, zapamiętuje wszystko warte uwagi i kończy to powtórzonym setki razy słowem: tęsknię.
pewnie Three Days Grace, skoro to jego ulubiony zespół. Czytuje wszystko, od mdłych romansideł po wybitną fantastykę. Cokolwiek, co jest w stanie oderwać go od rozmyślań. Stara się zająć własny czas możliwie jak najbardziej, działania chłopaka nie mają większego sensu, zachowuje się irracjonalnie i lekkomyślnie, byłby beznadziejnym partnerem. Pozbawiony zainteresowania cudzym życiem, zamknął się w swojej bańce i żyje z tym w zgodzie, o jaką nigdy by siebie nie podejrzewał. Niekoniecznie tolerancyjny, gdyby ktoś zechciał go poznać, za najpodlejszą wadę podałby niechęć do osób zainteresowanych osobami tej samej płci. Dostrzega ironię wszędzie, więc uczy się z nią żyć, śmiać się z własnych nieszczęść i do nich doprowadzać. W lipcu zeszłego roku zniszczył aparat, toteż zadowala się beznadziejnymi zdjęciami robionymi własnym telefonem. Wysyła wiadomości tekstowe, cały czas na ten sam numer, nawet gdy nie ma już funduszy, bo tak naprawdę nigdzie one nie dochodzą. Nikt już nigdy ich nie przeczyta. To chyba jedyna sytuacja, w której pozwala zawładnąć sobą nostalgii, nie ociera ze wstydem i wściekłością łez. Tym sposobem opisuje każdy dzień, zapamiętuje wszystko warte uwagi i kończy to powtórzonym setki razy słowem: tęsknię.
Wychowany na człowieka spieszącego z pomocną dłonią, ujrzawszy czyjeś potknięcie, tymczasem dla własnego dobra mógłby sam upadek spowodować. W razie konieczności rozmowy albo ucieka, albo odpowiada warkliwie, zaczyna panikować, jakby posiadał jakąś odmianę agorafobii, co nie odbiega tak daleko od rzeczywistości. Nigdy się nie uśmiecha, natomiast często wykrzywia twarz w agonii. Prócz japońskiego i angielskiego w dobrym stopniu opanował język polski, pozostałość z dzieciństwa, gdy poszukiwał czegoś, czym mógłby zachwycić Marco.
Kochany i zmarły dziadek ze strony matki nauczył go chyba jedynej pożytecznej rzeczy: jak władać bronią białą. W szczególności miłuje miecz jednosieczny, to chyba jedyna broń, jaką zdecydował przemycić do ośrodka nie zważając na polecenie, iż żadnych narzędzi tolerować tu nie zamierzają. Marco w żartach nazywał go Roronoa Zoro. Swoją drogą dopiero po dołączeniu do Shirokuro Jean zainteresował się One Piece, toteż znowu wypomniał sobie, jak wspaniale mogłoby ich życie wyglądać, gdyby. Gdyby. Dobrze walczy wręcz, pomimo chaotycznie uporządkowanych myśli, które skutkują równie lekkomyślnymi ruchami. Nie sposób ich przewidzieć, sam nie wie co takiego robi, na treningach często zbytnio się zapędza, wyładowuje nagromadzoną wściekłość na partnerze. Prawda jest taka, że gdyby ktokolwiek zdecydował się go poznać, nie byłby w stanie go za to obwiniać.
~C~iekawostki
» Zwalczył arachnofobię.
» Uwielbia musicale.
» Często nie rozumie pojedynczych słów, ale zazwyczaj następuje to dopiero wtedy, gdy ktoś posiada nadzwyczaj bogate słownictwo.
» Bywa, iż udaje turystę, unikając dyskusji.
» Gardzi ludźmi ślepo zakochanymi.
» Ma ewidentny talent do śpiewu, pewnie dlatego jego repertuar obejmował głównie musicale.
» Nienawidzi cebuli.
» W ciemnościach widuje różne istoty, czasami coś przemyka przez pokój. I choć wmawia sobie, że to nic takiego, to doskonale wie o tym, iż po prostu staje się szalony.




Może Jean chętny na nocie z moją Inoue? .-.
OdpowiedzUsuń