czwartek, 2 kwietnia 2015

Ichiro do Kanade

PROFIL • OPOWIADANIA
Ichiro przewrócił się na drugi bok. Tej nocy spał tylko cztery godziny i nic nie wskazywało na to, że zaśnie jeszcze choćby na sekundę. Słońce prześlizgnęło się przez szparę między zasłonami i padło na twarz chłopaka, niwecząc ostatnie nadzieje na zmrużenie oczu. Wstając z łóżka, zaczepił nogą o zwinięte prześcieradło i padł jak długi na ziemię.
- Dobrze przynajmniej, że nikt mnie teraz nie widzi - mruknął masując bolące kolano. - I, że nikt mnie nie słyszy. Muszę w końcu przestać mówić do siebie.
Kimura wziął prysznic i naciągnął na siebie żółty podkoszulek. Gdzie są moje spodnie? Gdzie są moje spodnie? - powtarzał w kółko w myślach, aż do chwili, gdy w końcu je znalazł. 

[przerwa w opowiadaniu. Teraz, przez pół godziny, Ichiro będzie układał włosy...
O, jednak poszło szybciej]

Dochodziła godzina ósma. Nadal dość wcześnie. Szkolenia zaczynały się dopiero o dziesiątej. Chłopakowi nie chciało się siedzieć bezczynnie w zabałaganionym mieszkaniu, więc zdecydował, że najwyżej powałęsa się po ośrodku. Gdy doszedł już pod budynek szkoły, zauważył siedzącą na murku dziewczynę.
- Cześć. - Zagadał pierwszy do nieznajomej, co w sumie nie było do niego podobne. - Jak ci mówią?
- Higaschi. Kanade Higashi - odparła zaskoczona. Widocznie nie zauważyła go wcześniej.
- Miło mi cię poznać. Jestem Kimura. Ichiro Kimura. 
- Mi też - odparła, już nieco śmielej, dziewczyna.
Kimura usiadł koło Kanade i zerknął na zegarek. 8:30.
- Co tutaj tak wcześnie robisz? - spytał.
- To mój pierwszy dzień w szkole, nie chciałam się spóźnić - wytłumaczyła.
- Też jestem nowy. Co powiesz na krótki spacer wokół szkoły?
- Chętnie. - Uśmiechnęła się i schowała do kieszeni coś drobnego, czemu Ichiro wcześniej nie zdążył się przyjrzeć.
Ruszyli więc wzdłuż ściany budynku. Chłopak był trochę spięty, zawsze nieco krępowało go towarzystwo nowo poznanej osoby. Z tych nerwów nawet nie zauważył, że jego towarzyszka stanęła w miejscu i przykucnęła.
- Poczekaj chwilę! - krzyknęła.
- Coś się stało? - Ichiro odwrócił się i otrząsnął z zamyślenia.
- Nic, tylko rozwiązał mi się but - zachichotała Kanade.
Kimura już chciał odpowiedzieć, gdy zobaczył, że ziemia na której stała dziewczyna, zaczęła się zapadać. Z zaskoczenia nie mógł wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Podbiegł do wyrwy z ziemi, ale nie zatrzymał się w porę i potknął o nieduży kamień. Po chwili oboje leżeli na ogromnej górze piachu.
- Nic ci nie jest? - spytał oszołomiony Ichiro.
- Niemmwm - wybełkotała dziewczyna, wskazując palcem na znajdującą się przed nimi bramę.
- Kanade? Kanade!
Higaschi nie odpowiadała.
- Cholera! Co ja mam teraz zrobić?!
Kimura nachylił się nad dziewczyną, żeby sprawdzić co jej się stało. Oddycha. Jeden plus. Chyba (chyba!) nic sobie nie złamała. Chociaż to nie jest pewne. Drugi plus.
- No co się robi w takich sytuacjach?! - krzyczał sam do siebie spanikowany Ichiro. - Jak nie oddycha, to usta-usta. A jak oddycha? Wolałbym żeby nie oddy... Tfu! O czym ja w ogóle myślę! Jak dobrze, że ona oddycha...
Chłopak nagle usłyszał szczekanie. Zaraz? Szczekanie? Od kiedy to na terenie ośrodka znajdują się zwierzęta?! Spojrzał na wskazaną chwilę temu, przez Kanade, bramę.
- Moja głowa... - Dziewczyna w końcu się obudziła. - Gdzie my jesteśmy?

<Kanade?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.