sobota, 10 stycznia 2015

Od Iwis do Neriel i Seto





Zamknęłam oczy. Chłodny wiatr bawił się moimi włosami, ale nie przeszkadzało mi to. Spojrzałam na ulicę, gdzie właśnie przejechał dwupoziomowy autobus. Jedyne czego mi do szczęścia brakowało to pudełko pączków i kubek kakao. Pomachałam nogami wbijając wzrok w swoje ręce
-Neriel coś długo nie wraca-mruknęłam zaniepokojona
-Może musi pobyć sama? Albo poszła do łazienki?-odpowiedział niepewnie Seto. Wzruszyłam ramionami zeskakując z dość dużej skrzyni.
-Sprawdzę co u niej-zaproponowałam idąc śladami Neriel. Dotarła do jakiejś budki prowadzącej na schody pożarowe. Niepewnie weszłam na nie i rozglądnęłam się. Neriel siedziała na jednym ze stopni trzymając się za skroń. Czując że serce zaczyna mi coraz szybciej mi bić podeszłam
-Neriel? Wszystko gra?
-Słabo mi trochę, ale nie martw się. Zaraz mi przejdzie
-Może zejdźmy stąd.- zaproponowałam pomagając dziewczynie wstać i podpierając ją na swoim ramieniu. Neriel ledwo trzymała się na nogach.
-Seto!-krzyknęłam rozpaczliwie. Chłopak przybiegł w samą porę.  Neriel straciła przytomność zwalając cały ciężar na mnie. Zaskoczona nagłą zmianą przewróciłam się...
(Seto? Neriel?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.