Marco Bodt
STATUS: MARTWY
Prawdopodobnie najważniejsza osoba w życiu Jeana, za oficjalną wersję przyjęto to, iż zginął w wybuchu bomby, gdy zwyczajnie przechodził ulicą. Władze nie miały pojęcia co się dokładnie stało, lecz ogrom szkód i leżące wszędzie zakrwawione wnętrzności sprawiły, że uznano to za atak terrorystów. Dopiero po jakimś czasie skruszony mężczyzna, z pochodzenia francuz, przyznał się do zaplanowania całej akcji. William nie dowiedziałby się o tym, gdyby nie mający znajomości w policji przyjaciel. Pobrano próbki krwi i stwierdzono jej przynależność do Bodta. Poinformowany o tym Jean natychmiast wyniósł się do Japonii, mieli tam pojechać wraz z Marco jeszcze tego roku. Nie wystąpił w planowanej sztuce, zerwał wszystkie kontakty i dołączył do Shirokuro, z domu zabierając między innymi stokrotkę otrzymaną dawno temu od chłopaka. Wciąż łudzi się, że ukochany miał szanse na przeżycie i teraz wędruje gdzieś po japońskich ulicach. Bez skutku.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze niezgodne z regulaminem zostaną usunięte.